Halooo, jest tu ktoś? Może jednak fandom siatkarski nie umarł całkowicie, gdzieś tam jeszcze dycha i potrzebuje tylko wyjść z podziemi? Jeśli tak, to wróciłam. Na jak długo? Nie mam pojęcia. Czy z nowym blogiem? Oczywiście.
Zapraszam na siatkarski cyrk w klasycznym wydaniu, z Marie Krasicką (z tych Krasickich, kto wie ten wie), przystojnym Słoweńcem, polskim Francuzem o słynnym nazwisku i jedynym, niepowtarzalnym Maksem Graniecznym. Obiecuję dużo absurdu oraz sentymentów dla fandomowych dinozaurów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz